Piętnujmy idiotyzmy w pisaniu o kulturze popularnej.
Blog > Komentarze do wpisu
Iron Man 3 (razy)

Na przystawkę Przekrój:

Tony Stark to miliarder, playboy i wynalazca. Jego ostatni projekt – pancerz bojowy – zamienia go w Iron Mana
To nie projekt wynalazcy, tylko potrzeba chwili, później przekształcona w projekt.
Urodzaj odbija się na kondycji Iron Mana (który ma też poważne kłopoty zdrowotne i egzystencjalne)
Tak, na pewno przeżycia osoby dowiadującej się, że jest śmiertelnie chora można skwitować stwierdzeniem "problemy egzystencjalne").

Na główne danie Wybiórcza:
A tymczasem w dalekiej Rosji pewien zdolny (po tatusiu), choć nieco zapijaczony fizyk Iwan Janko (Rourke) na własną rękę sporządza równie groźną broń...

Janko? No tak, przecież to Mossakowski - on nie ogląda filmów, które recenzuje, więc skąd niby ma znać nazwisko bohatera. I nie na własną rękę i dzięki własnym zdolnościom tylko przede wszystkim za pomocą planów stworzonych przez ojca i zwłaszcza przez Howarda Starka.

Stawka w tej grze (czy Hammer zaszpanuje na Expo militarnym wynalazkiem, czy nie) nie jest więc wysoka i może dlatego jakoś trudno było mi się w ten konflikt emocjonalnie zaangażować.

Stawką w grze było wyposażenie niespecjalnie inteligentnych, rozsądnych i pokojowo nastawionych decydentów w śmiercionośną broń. Ale skąd Mossakowski może to wiedzieć, skoro [patrzy wyżej].

nawet przy dużym wysiłku trudno w ich przekomarzankach wyłowić choć jedną zabawną kwestię (tyle że szybko mówią, co twórcy filmu mylą z błyskotliwością

Bo trzeba szybko czytać a jeszcze lepiej znać angielski - "She did a spread on Tony last year / Wrote an article too" było zajebiste :)

A na deser Rzepa:

„Iron Man” zmienił wizerunek superbohaterów. Przeciwników rozbraja przede wszystkim żartem, zawsze skrywając w zanadrzu jakąś dowcipną odzywkę. Dlatego Starka gra Robert Downey Jr. – mistrz autoironii i ciętych ripost – a nie żaden z umięśnionych przystojniaków w typie Christiana Bale’a („Batman” i „Terminator”) lub Sama Worthingtona („Avatar” i „Starcie tytanów”).

A może dlatego, że to bohater korzystający z technologicznych udogodnień a nie ze sprawności własnego ciała i siły wielkich mięśni (które jakkolwiek posiada)?

piątek, 14 maja 2010, popkuriozysta

Polecane wpisy

Komentarze
ratyzbona
2010/05/14 16:15:28
Tak nic nie przynosi tyle radochy co czytanie recenzji filmów na podstawie komiksów - większość recenzentów nigdy komiksu w ręku nie miała i najczęściej nie mają pojęcia o czym piszą a porównaniami rzucają na oślep. Tak jak w tym ostatnim kawałku - Marvel to właśnie świat bohaterów którzy niekoniecznie są mięśniakami - ale żeby to wiedzieć trza byłoby coś przeczytać a to dla recenzenta za dużo. Ten fragment o tym że film jest nieśmieszny tylko szybko mówią przekonał mnie że recenzenci Wybiórczej poza tym że zazwyczaj piszą piramidalne bzdury to jeszcze chyba nie znają na tyle dobrze angielskiego by słuchać dialogów a nie czytać napisy. z resztą jak tak czytałam recenzje to jakoś żadna nie opisała filmu który obejrzałam ani pod względem fabuły ani zachowania bohaterów. Może dla dziennikarzy był inny film?
-
virgocelltharion
2010/05/17 20:25:30
A ja głupi cały czas żyłem w przekonaniu że błaznem w kostiumie jest Spiderman. A tutaj proszę, moje dzieciństwo było oparte na kłamstwie.
-
2013/11/08 11:38:37
Masz dużo racji - faktycznie wytykanie takich błędów ma sens, ale tylko wtedy gdy nie czujemy konwencji w jakiej umiejscowiona jest postać. Cały Marvel nie najlepiej się trzyma pod tym względem, ale nie zmienia to faktu, że po przymknięciu oka, dobrze się filmy te ogląda. Mój kolega, który prowadzi usługi podatkowe Poznań, powiedział kiedyś mądre słowa, że filmy o superbohaterach albo się kocha albo nienawidzi. Ja kocham :)