Piętnujmy idiotyzmy w pisaniu o kulturze popularnej.
Blog > Komentarze do wpisu
Swój bardziej obcy

Stare, ale wobec wznowienia na czasie: dwie recenzje "Extensy" Jacka Dukaja - jedna z serwisu Polter, druga Marka Oramusa z Nowej Fantastyki.

Niezbyt znana, za to podpisująca się cool ksywką recenzentka z Poltera tak oto bełkocze o książce:

Akcja toczy się na Ziemi, w Zielonym Kraju, i jej początek wcale nie zapowiada tragicznej sytuacji, jaką zastajemy w tym miejscu. Bezimienny narrator prowadzi pozornie szczęśliwe życie, zajmując się - wraz z rodziną - hodowlą koni. Szybko okazuje się jednak, że ta otoczka jest jedynie iluzją – Zielonym Krajem. [a wcześniej Zielony Kraj nie okazywał się Zielonym Krajem? - przyp. pop.] Tak jak całym Wszechświatem, i tutaj rządzą przedstawiciele wyższej cywilizacji wyjątkowo zaawansowanej technologicznie. Przestrzeń wykreowana przez Dukaja jest bardzo enigmatyczna. O historii Zielonego Kraju niewiele wiadomo, a czytelnik dowiaduje się jedynie, że padł on kiedyś ofiarą wyjątkowej, bliżej nieokreślonej katastrofy.

Zielony Kraj jest na krawędzi upadku – tajemniczy Obcy, prowadzący na planecie jakieś dziwne badania, powodują ciągłe zalewanie jej obszarów. Samych zaś Ziemian traktują tak, jak ludzie traktują mrówki. Wzajemny kontakt obu cywilizacji zmierza więc do tego, że ta słabsza zostaje bezwzględnie zniszczona. Nadciągającą katastrofę wyczuwa się na każdej karcie tego niezwykłego utworu.


Ja rozumiem, że Dukaj pisze trudną prozę, ale na litość - "Extensa" to niezbyt długa mikropowieść, w której wszystko jest wyłożone kawa na ławę! Nie obcy tylko postludzie, nie nieokreślona katastrofa tylko przejście przez technologiczną osobliwość i stworzenie świata zbudowanego z nanoinformatycznego pyłu, nie ciągłe zalewanie tylko jedno, nadchodzące, do którego bodaj (o ile pamiętam) zresztą nie dochodzi przed końcem narracji.

 

O ile jednak osobnika podpisującego się jako "Alchemist" możemy potraktować z przymróżeniem oka, o tyle Marek Oramus swą renomę miał. Na pewno jednak nie za takie teksty:

Gdy się „Ekstensę” zaczyna, natychmiast przychodzą na myśl „Poczwarki” Wyndhama: tak samo pogruchotany po kataklizmie świat i tak samo opowieść toczy się z punktu widzenia dziecka, które nie dziwi się niczemu. Katastrofa dotknęła ludzkość w wyniku przymusowego kontaktu z cywilizacją o tyle wyżej stojącą technicznie, że dla nas operującą cudami. Owa ekstensa to pomysł Obcych na badanie kosmosu; nikomu nie chce się tego robić, realność dla tych półbogów przestała być atrakcyjna.

I znów: nie obcy tylko postludzie, nie kataklizm tylko technologiczna osobliwość, nie przymusowy kontakt tylko łaskawe przyzwolenie przez postludzi by homo sapiens mogli sobie żyć na skrawku Ziemi "po staremu", nie pomysł obych, tylko homo sapiens przed przejściem przez technologiczną osobliwość...

Na odtrutkę od tego bełkotu polecam świetną analizę książek Dukaja.

wtorek, 13 kwietnia 2010, popkuriozysta

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: patyczak, 77.223.241.*
2010/04/29 14:49:26
Ja polecam ten tekst jako popkuriozum:)

www.makbet.pl/artykul/2700/sf-sajans-fajans
-
2013/01/23 15:10:40
Tutaj masz prawdziwe kurioza formularz pit 37 za 2012 specjalnie przez polityków nam zafundowane.